Podstawowa zasada w każdym biznesie - właścicielski , szeroko pojęty dozór. W dzisiejszych realiach nie da się skutecznie i efektywnie prowadzić hodowli bez ciągłego, właścicielskiego nadzoru. "druga noga" nawet przy jednym obiekcie jeżeli absorbuje na tyle ,że można hodowle zaniedbać powinna stać się "pierwszą noga" , a hodowlę zamknąć. Jasne, że jak ktoś ma drobiarskie "miasteczko" to do pracy w nim musi mieć ludzi bo zwyczajnie nie jest w stanie tego ogarnąć, ale......proponuje porównać wyniki produkcyjne malutkich hodowców, tych średnich i tych z molochów. Różnice w szczególności jeżeli chodzi o upadki , konwersje , a i sam wygląd ptaka wręcz ` biją po oczach. Tam gdzie malutki wychodzi z jakimś drobnym plusem, "wielki" zalicza dużą wtopę.