Skocz do zawartości
ekofarmer

Ceny jaj spożywczych

Rekomendowane odpowiedzi

Yoyo w twoim przypadku to pójdę dalej... Ty nie jesteś ROLAS, ty jesteś DEBIL. Oddać towar za pieniądze, które nie pokryją nakładów? Po co ty się tym zajmujesz? Lubisz hardcore czy to może jakieś drogie hobby? Po co w ogóle tym się zająłeś? A może to na zasadzie małpka widzi, małpka robi. Czyli podejrzałeś jak sąsiad podjechał Bentley'em to i Tobie się zachciało. Zapomniałeś tylko podpytać jakim kosztem wyrzeczeń i pracy. A teraz szukasz w koło winnych swoich niepowodzeń. Czyli na początek handlarz, potem Rząd, prezydent i system. A odpowiedź jest prosto uzyskać... Odpowiedź jest w lustrze gdy na nie spoglądasz. Tu rozmawiamy o biznesie, więc nie oczekuj pokory. W biznesie nie ma sentymentów, a jeśli są to tylko do momentu gdy to się komuś opłaca. Weź to do serca, zaciśnij pośladki... Alleluja i do przodu.

 

Oto przykład internetowego PAJACA, któremu się wydaje, że pozjadał wszystkie rozumy.

Jajeczny, jak ten wpis o Tobie świadczy ?

 

 

Akurat bardzo mądry wpis. Prawnik się odezwał czy taki sam ciamajda szukający winnych dookoła ? 95% producentów w tym kraju nie istniałoby gdybym ja, jajeczny i wielu innych nie zadzwonili, nie przyjechali, nie kupili, a prawda jest taka ze to nam się robi loda- nie my robimy. Jak nie u yoya, u ciebie to u innego kupimy. Czyli jaki z tego wniosek? Robi nam się loda i jeszcze za to płaci, a wręcz dopłaca. K... kto tez wszystkie dyrdymały pisze. Dzieci ? Dzieci producentów których rodzice nie chcą przekazać im firm bo splajtują w pierwszy miesiąc ze swoimi pomysłami ? 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Yoyo w twoim przypadku to pójdę dalej... Ty nie jesteś ROLAS, ty jesteś DEBIL. Oddać towar za pieniądze, które nie pokryją nakładów? Po co ty się tym zajmujesz? Lubisz hardcore czy to może jakieś drogie hobby? Po co w ogóle tym się zająłeś? A może to na zasadzie małpka widzi, małpka robi. Czyli podejrzałeś jak sąsiad podjechał Bentley'em to i Tobie się zachciało. Zapomniałeś tylko podpytać jakim kosztem wyrzeczeń i pracy. A teraz szukasz w koło winnych swoich niepowodzeń. Czyli na początek handlarz, potem Rząd, prezydent i system. A odpowiedź jest prosto uzyskać... Odpowiedź jest w lustrze gdy na nie spoglądasz. Tu rozmawiamy o biznesie, więc nie oczekuj pokory. W biznesie nie ma sentymentów, a jeśli są to tylko do momentu gdy to się komuś opłaca. Weź to do serca, zaciśnij pośladki... Alleluja i do przodu.

Brawo handlarzyku. Daleś popis chamstwa i własnej głupoty.

Prawie 40-ci lat produkcji nauczyło mnie, że handlarz handlarzowi nierówny. Zdarzają się co prawda takie pajace jak Ty, ale prawdą jest, że nie wszyscy handlarze tacy są.

Nie dość, że czytać nie potrafisz ze zrozumieniem, to jeszcze piszesz handlarzyno o rzeczach, o których nie masz pojęcia.

A o mój biznes to Ty się nie martw. Ten ma się dobrze. Klatki spłacone, kredytów nie mam, a od kilku lat w detalu sprzedaję więcej niż w hurcie. Dzięki temu nie muszę sprzedawać towaru takim pajacom jak Ty, którym się wydaje, że hodowca powinien Was po rękach całować tylko za to, że mu łaskawie towar odbierzecie.

 

600 lat. A tak poważnie to ewidentnie kryzys w związku z tym przechodzisz. Może yoyo o 20 lat za długo w tym siedzisz ? Klatki spłacone- 11 cud świata i okolic

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam Wszystkich.

 

Na początku chciałbym napisać, że jestem tu nowy więc proszę o wyrozumiałość.

Mam rodziców którzy siedzą w tym interesie od 95r. a ja chciałbym też zacząć ruszyć w tym biznesie tylko, że w innym województwie, a dokładniej w Warszawie.

Myślałem, żeby zacząć od jakiegoś punktu detalicznego i teraz moje pytanie brzmi tak:

 

1. Czy się opłaca w Warszawie otworzyć taki punkt z jajkami klatkowymi, ściółkowymi, z wolnego wybiegu oraz wiejskie?

2. Jak z konkurencją w Warszawie jak bym chciał zaopatrywać sklepy (już spakowane w opakowania), jest to realne czy raczej mało możliwe?

 

Dajcie znać i zapraszam do dyskusji.

 

Pozdrawiam

W Wawie konkurencja taka, jak nigdzie indziej. Wszyscy się tu ze swoim towarem pchają. Nie licz na to, że ktoś Ci swoje punkty bez "walki" odda.

Jakbym miał zaczynać, to wszędzie indziej, tylko nie w stolicy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jako uzupełnienie

8- procent składany

9- moja halynka

10- moja firma

11- spłacone klatki yoya

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam Wszystkich.

 

Na początku chciałbym napisać, że jestem tu nowy więc proszę o wyrozumiałość.

Mam rodziców którzy siedzą w tym interesie od 95r. a ja chciałbym też zacząć ruszyć w tym biznesie tylko, że w innym województwie, a dokładniej w Warszawie.

Myślałem, żeby zacząć od jakiegoś punktu detalicznego i teraz moje pytanie brzmi tak:

 

1. Czy się opłaca w Warszawie otworzyć taki punkt z jajkami klatkowymi, ściółkowymi, z wolnego wybiegu oraz wiejskie?

2. Jak z konkurencją w Warszawie jak bym chciał zaopatrywać sklepy (już spakowane w opakowania), jest to realne czy raczej mało możliwe?

 

Dajcie znać i zapraszam do dyskusji.

 

Pozdrawiam

W Wawie konkurencja taka, jak nigdzie indziej. Wszyscy się tu ze swoim towarem pchają. Nie licz na to, że ktoś Ci swoje punkty bez "walki" odda.

Jakbym miał zaczynać, to wszędzie indziej, tylko nie w stolicy.

wszędzie indziej ale omijać miejsca gdzie są pobudowane fermy (tam zazwyczaj jest jaj w bród i ciężko się przebić), można również próbować tam gdzie nie ma marketów, choć tu by było więcej szukania...

Do sieci to raczej zaczynający nie ma co wstawiać bo te nie wezmą niewiadomego dla nich towaru (lub zbiją tak cenę zakupu, że wstawiający pójdzie z torbami), do sklepów bardziej z tym że to już nie jest rynek wart zainteresowania jak spożywka mała zaczyna zwijać się przez zakaz handlu niedzielnego i wieczne promocje dyskontów.

 

Pewnie zbyt będzie na jaja w ośrodkach resocjalizacyjnych lub więzieniach bo tam jeszcze posiłki są przygotowywane na miejscu. Bo szpitale, przedszkola to zazwyczaj już na gotowcach jadą.

 

Ogólnie handel jajem dla nowego to ciężka sprawa. Zresztą tak jak dla zaczynającego produkcję (miałem takiego na placu, jak szybko zaczął tak szybko skończył i przerzucił się na mięso).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[...]95% producentów w tym kraju nie istniałoby gdybym ja, jajeczny i wielu innych nie zadzwonili, nie przyjechali, nie kupili, a prawda jest taka ze to nam się robi loda- nie my robimy. Jak nie u yoya, u ciebie to u innego kupimy. Czyli jaki z tego wniosek? Robi nam się loda i jeszcze za to płaci, a wręcz dopłaca.

Pytałem o to tydzień temu i zapytam raz jeszcze:

Panie i Panowie producenci, czy są jakieś wątpliwości co do tego, co o Was myślą niektórzy handlarze ?

Te wszystkie ich opowieści o tym, że "tylko ilość się liczy" są po to, żebyście "robili im loda" i jeszcze za to płacili. Taka prawda.

 

Zapamiętajcie ten wpis misia8. Warto.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytając te bzdury jakie wypisują niektórzy koledzy handlarze przypomina mi się fraszka ;

BYŁA SOBIE MUSZKA MAŁA, KTÓRA BYKA POŻREĆ CHCIAŁA, NA ZADZIE MU SIADŁA, BYCZEK PIERDNĄ MUSZKA SPADŁA. Totalny przerost ego i buta ,nawet nie chce się komentować proponuję ignorować.Psy szczekają karawana idzie dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[...]95% producentów w tym kraju nie istniałoby gdybym ja, jajeczny i wielu innych nie zadzwonili, nie przyjechali, nie kupili, a prawda jest taka ze to nam się robi loda- nie my robimy. Jak nie u yoya, u ciebie to u innego kupimy. Czyli jaki z tego wniosek? Robi nam się loda i jeszcze za to płaci, a wręcz dopłaca.

Pytałem o to tydzień temu i zapytam raz jeszcze:

Panie i Panowie producenci, czy są jakieś wątpliwości co do tego, co o Was myślą niektórzy handlarze ?

Te wszystkie ich opowieści o tym, że "tylko ilość się liczy" są po to, żebyście "robili im loda" i jeszcze za to płacili. Taka prawda.

 

Zapamiętajcie ten wpis misia8. Warto.

 

I Pan ma tutaj racje i racje ma Pan misio.

 

Liczy się ilość a nie jakość co udowadniają również władze urzędowe jak i klienci- "bo ma być jak najtaniej i jajo to jajo, po grzyba przepłacać za to samo".

Poniekąd do takiego stanu rzeczy doprowadziły regulacje i standaryzacja produktu.

Poniekąd same badania (notabene na wpół fałszywe, to tak jak kiedyś masło niezdrowe i zdrowy utwardzony olej- dziś jest na odwrót), za kilka lat co innego powiedzą.

Częściowo winni są też sami hodowcy i handlarze bo naczytali się badań, i/lub wiedzą lepiej, i/lub urzędnik im powiedział.

Pieprzu dodają również organizacje zrzeszające bo bronią jednych od drugich czasem nieuczciwie (liczy się szmal ze składek bardziej niż cokolwiek).

 

Czyli taka wojenka między wszystkimi i wszystkim. Obrzucanie mięsem jest najlepszą formą reklamy i obrony z tego niektórzy nagminnie korzystają, a czy słusznie to nie ważne.

 

A że 95% hodowców dzisiaj by padła bez pośrednika w mniejszym lub większym stopniu to fakt. Tak samo jak nie było by konieczności utrzymywania" 95% handlarzy jakby nie było producentów- też o tym niektórzy zapominają. A co najpewniejsze skala produkcji pojedynczych ferm była by zdecydowanie mniejsza i zamiast 5k ferm z medianą 100k kur było by 100k ferm z medianą 5k kur.

 

A i jeszcze jedno- jeżeli producent ma zapas i nadprodukcję to często handlarza nie ma, bo jaja i tak nie idą jakby chciał, a handlarz wypina się zadem. Jeżeli jest popyt, ale jaj nie ma to handlarz wręcz żąda towaru. Akurat w obu tych sytuacjach to producent jest w czarnej d...e, a handlarz się śmieje, bo on pan. Nie wszyscy i nie każdy, a są takie osobniki po każdej ze stron barykady.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najlepszym wyjściem dla hodowców była by drastyczna obniżka pogłowia u wszystkich (a szczególnie u tych co s...ą wyżej od innych), aby handlarze odczuli dotkliwie na czym polegają faktyczne braki towaru. Może wtedy cena za jajo wskoczyła by w normalniejsze tory, tak aby cena jaja u producenta to było 2/3 lub 3/4 ceny w detalu, a nie czasem że nie pokrywa produkcji a handlarz ma 300% zysku. Powiedzą że by jaj nawieźli zza granicy- na pewno nie tyle ile by trzeba było, aby cena nie drgnęła. No ale nie da rady...

... pierwsze, że producenty są zadłużone, najczęściej na lichwie w Niemieckich bankach (kupić zagraniczny sprzęt do produkcji na kredyt... nieważne gdzie to tak jak zadłużyć się za granicą),

... drugie, że zagranica tylko czeka na to jak wesz lub kleszcz aby wyssać do cna rynek z mamony,

--- trzecie... Polak, Polakowi, Polakiem lub lepiej po trupach do celu, dzisiejszy zgniły kapitalizm.

 

Kiedyś za komuny jak urzędnik zniszczył prosperującą firmę i przyszło do opłacania podatku, a podatku nie było to kontrola z góry, że jak kto śmiał zamknąć firmę i nie wpłacić mamony. Obywatel miał nakaz płacić i jeszcze się tłumaczyć z urzędnika (a ten bezkarnie się z tego wykręcał i tak). Dzisiaj tak się zachowują wszyscy- od urzędu, przez producenta, i handlarza, kończąc na konsumencie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czytając te bzdury jakie wypisują niektórzy koledzy handlarze przypomina mi się fraszka ;

BYŁA SOBIE MUSZKA MAŁA, KTÓRA BYKA POŻREĆ CHCIAŁA, NA ZADZIE MU SIADŁA, BYCZEK PIERDNĄ MUSZKA SPADŁA. Totalny przerost ego i buta ,nawet nie chce się komentować proponuję ignorować.Psy szczekają karawana idzie dalej.

 

100% racji, panie panowie pomyślcie jaki jest wasz poziom skoro wdajecie się w takie żenujące dyskusje, naprawdę nie wszystko trzeba komentować

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co tak opluwacie handlarzy?Ci najwięksi producenci(wasi koledzy po fachu) mający pakowanie a znający koszty produkcji,to oni od was wyciągają niskie ceny,żeby jeszcze zarobić wstawiając na markety,albo wysłać na eksport..Zmniejszenie produkcji a zarazem brak towaru uruchomi import i znów pojawi się problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...

A o mój biznes to Ty się nie martw. Ten ma się dobrze. Klatki spłacone, kredytów nie mam, a od kilku lat w detalu sprzedaję więcej niż w hurcie. ...

 

To nie bardzo rozumiem, że jak tak Tobie dobrze, to po co w ogóle się udzielasz i siejesz ferment? Wymuszasz coś czego nikt nie powie ci bezpośrednio w twarz, no to masz. Ja w bawełnę owijać nie będę bo wódki z Tobą nie piłem. Sam sobie zaprzeczasz. Co post to płacz i narzekanie, a za chwilę jaki to ty biznesmen nie jesteś. Żygać się chce tymi twoimi wypocinami. I będę ostatnim, który się martwi o biznes jakiegoś rolasa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[...]95% producentów w tym kraju nie istniałoby gdybym ja, jajeczny i wielu innych nie zadzwonili, nie przyjechali, nie kupili, a prawda jest taka ze to nam się robi loda- nie my robimy. Jak nie u yoya, u ciebie to u innego kupimy. Czyli jaki z tego wniosek? Robi nam się loda i jeszcze za to płaci, a wręcz dopłaca.

Pytałem o to tydzień temu i zapytam raz jeszcze:

Panie i Panowie producenci, czy są jakieś wątpliwości co do tego, co o Was myślą niektórzy handlarze ?

Te wszystkie ich opowieści o tym, że "tylko ilość się liczy" są po to, żebyście "robili im loda" i jeszcze za to płacili. Taka prawda.

 

Zapamiętajcie ten wpis misia8. Warto.

 

Ja ten wpis misio8 zapamiętam i będę tobie Yoyo przy każdej okazji przypominał. Zapominasz o jednej zasadniczej rzeczy, że jak handlarz jest dobry, to dziś handluje jajem a jutro dywanami. Nie będzie na pewno czuł się zastraszony, że jutro producent zdecyduje o ograniczeniu produkcji. To producent mniej zarobi, nie handlarz. Spróbuj Ty przebranżowić się w ciągu np tygodnia. Więc jak pisze misio8 ciągnij tego "loda" póki ciepły bo znajdą się inni co robią to lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale handlarzyki obrastacie w piórka poczekajcie jeszcze przyjdzie taki moment że z wywalonymi jęzorami będziecie czekali aby liznąć tego loda .

Ty zakład pakowania już nie szukasz już się zapchałeś

Na szczęście już większość z nas ma sortownie i pakownie i sami potrafimy sprzedać i to tylko nas ratuje a nie handlarz dyktujący coraz to niższe ceny .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jajczorek wszystko do czasu,kiedy większość będzie mieć pakowalnie.,będziecie walczyć o zbyt między sobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też dzięki swojej pakowni i własnej dystrybucji żyję dobrze bo jak bym miał oddawać wszystko takim jak jajeczny lub misio to bym umorusany w gumiakach chodził i fso jeszcze jeździł

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jajczorek wszystko do czasu,kiedy większość będzie mieć pakowalnie.,będziecie walczyć o zbyt między sobą.
prawda.

Co do cen

 

XL 0,8zł

L 0,7zł

M 0,6zł

S 0,5zł

 

Są jeszcze "selekty" po 0.9zł XXL, ale tylko dla najwierniejszych i na zamówienie.

 

Hurt praktycznie nie istnieje obecnie, a w detalu idzie wszystko, brak zapasu powyżej tygodnia. Żaden większy handlarz i tak nie weźmie bo on musi mieć 20 groszy na jaju, a nie 5.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jajczorek wszystko do czasu,kiedy większość będzie mieć pakowalnie.,będziecie walczyć o zbyt między sobą.

 

Dokładnie wyjąłeś mi to z ust. Jadą z jadem na handlarzy ale nie mają nic przeciwko temu aby nimi się stać. Hipokryzja bardzo modna ostatnimi czasy. Problem w tym, że ja szybko mogę przestawić się na inny towar natomiast producent otwierający pakownię nadal zostanie z tym nieszczęsnym jajem wraz z takimi samymi pseudo handlarzami i oczywiście z większymi kosztami. I w końcu końców trzeba będzie płacić podobnym jak ja by te jajko oDebra1ł. Tzw. kwoty jajeczne czy jakoś tak. Znam już takie pakownie przy kurnikach co taniej sprzedają do detalu niż pośrednikowi i jeszcze wiozą ten towar przez 400km. To dopiero biznes.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja też dzięki swojej pakowni i własnej dystrybucji żyję dobrze bo jak bym miał oddawać wszystko takim jak jajeczny lub misio to bym umorusany w gumiakach chodził i fso jeszcze jeździł

 

To twoje "wszystko" to zapewne jajeczny i misio8 wciągnęliby jedną dziurka od nosa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszystko zależy od skali, od kredytów, oz zobowiązań i chęci. Ten co nakupił sprzętu zadłużając się, stawiając budynki pod jeden typ działalności, itp temu trudno będzie się przebranżowić. No chyba że sprzeda fermę (co teraz nie tak łatwo) i kupi budynki/postawi nowe gdzie indziej.

Z zakładem pakowania jest tak samo- najpierw musi upłynnić sprzęt typowo do pakowania jaj , aby zacząć co innego- tutaj dochodzą wymagania co do karencji prowadzenia działalności tego typu, jeżeli się zobowiązał biznesplanem lub dotacjami (z fermą nie ma problemu bo dotacji brak). Ogólnie to im mniejszy i gorzej zmechanizowany to łatwiej mu zmienić kierunek. No ale żeby zacząć co innego też trzeba zainwestować np. w nowe rynki (a samo zdobycie klientów na dywany jak się sprzedawało jaja jest trudne i czasochłonne).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja też dzięki swojej pakowni i własnej dystrybucji żyję dobrze bo jak bym miał oddawać wszystko takim jak jajeczny lub misio to bym umorusany w gumiakach chodził i fso jeszcze jeździł

 

To twoje "wszystko" to zapewne jajeczny i misio8 wciągnęliby jedną dziurka od nosa

wy wszyscy widzicie tylko ilość, a może nie tędy droga i stracza wielu osobom to co mają? Nie sztuka wyprodukować, przepakować duże ilości- sztuka to sprzedać z małym obrotem a dużym zyskiem .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ale handlarzyki obrastacie w piórka poczekajcie jeszcze przyjdzie taki moment że z wywalonymi jęzorami będziecie czekali aby liznąć tego loda .

Ty zakład pakowania już nie szukasz już się zapchałeś

Na szczęście już większość z nas ma sortownie i pakownie i sami potrafimy sprzedać i to tylko nas ratuje a nie handlarz dyktujący coraz to niższe ceny .

Jeden kwartał na 6-8 lat kiedy to jest kryzys jajeczny i cena drastycznie rośnie to mogę się poświęcić. Przez pozostałe lata jesteście zdani na moją łaskę.

Mówię że chcę towar na nowych wytłaczankach to ma być.

Nie podoba mi się sortowanie jajek to bierzesz serwis i regulujesz.

Nie podoba mi się intensywność pieczątki to mieniasz producenta tuszu.

Towar ma przyjechać między 7-9 i przyjeżdża.

Ma być skrzynka na stłuczki i jest.

A ty jakie mi warunki postawisz? Że nie przejdziesz? Czy ty wiesz ile w tym kraju jest ferm?

Wbijcie sobie do głowy, że gdyby w XXI wieku producenci mogli być bezpośrednimi dystrybutorami to już dawno by tak było. I to że jeden z drugim próbuje po mieście pół busa wysłać to jest takie okłamywanie się, że może kiedyś nie będzie hurtowników, handlarzy.

Byli, są, będą. I zawsze będą mieć przewagę.

 

Więc przestańcie płakać i weźcie się do roboty to może pod koniec roku będziecie zadowoleni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...