Skocz do zawartości
ytom

GMO puka koledzy...

Rekomendowane odpowiedzi

Widzę pewną zbieżność pomiędzy debatą na temat tytoniu i debatą na temat sytuacji w polskim drobiarstwie. W jednej i drugiej branży zajmujemy szóste, czwarte, piąte miejsce w Europie, a nawet drugie i tak jak powiedział pan poseł: czy czasami komuś nie zależy, żeby nas zdegradować? Jeżeli chodzi o dowód na to, to już mamy go w przypadku produkcji jaj. Z czwartego miejsca spadniemy na nie wiem które, ale na pewno na ósme-dziewiąte. Musimy się liczyć z tym, że mamy ogromną konkurencję na Zachodzie. Holandia, kraj wielkości Wielkopolski, produkuje trzy razy więcej mięsa drobiowego niż Polska i my zajmujemy im rynek. Tak samo jak zajmowaliśmy im wszystkie rynki zagraniczne w przypadku jaj. I z tym się musimy liczyć. Dlatego, mówił, trzeba jak najszybciej zacząć programy, które mają zastąpić te, które się skończyły 31 grudnia 2011 r.

 

Z poglądem takim zgodził się poseł Zbigniew Babalski (PiS):

 

- Jeżeli mamy taki sygnał – a pan profesor powiedział to bardzo wyraźnie, ja się absolutnie pod tym podpisuję – że jesteśmy potentatem, a jeśli nie, to za chwilę możemy nim być na rynku UE, jeśli chodzi o mięso białe i drób. Spożycie w Polsce również rośnie. Czy przypadkiem nie stanie się tak, że ktoś tam z zewnątrz zacznie nam pstrykać po nosie „za mocni jesteście”. Może przyjdzie taki moment, oby jak najszybciej, żebyśmy po prostu jako posłowie podjęli temat i za wszelką cenę pomogli firmie, branży pod tytułem drób polski. Żebyśmy nie wypadli z rynku, bo powrót na ten rynek praktycznie rzecz biorąc jest niemożliwy.

 

Zastępca dyrektora w Departamencie Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii MRiRW Magdalena Bartosińska stwierdziła, że obecnie ze względów finansowych nie można zrealizować postulowanej przez drobiarzy dopłaty do padłych sztuk drobiu:

 

- Podstawowa rzecz, która blokuje możliwość dopisania tego gatunku do rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie realizacji niektórych zadań ARiMR, to przede wszystkim finanse. W związku z tym że produkcja drobiu odbywa się na dużą skalę, należy stwierdzić, że również skala tych upadków i pieniędzy, które trzeba by przeznaczyć na utylizację, jest bardzo duża. Biorąc pod uwagę obecną sytuację na rynku i w państwie, biorąc pod uwagę również krótkie cykle produkcji, po prostu minister finansów nie ma tych pieniędzy.

 

Zastępca Głównego Lekarza Weterynarii Krzysztof Jażdżewski podkreślił z kolei, że pomoc dla drobiarzy jest i tak w Polsce duża:

 

- Jeśli chodzi o kraje Unii Europejskiej, to związki branżowe chyba wiedzą bardzo dobrze, że jesteśmy jedynym krajem, który ma bardzo duży udział wspomagania budżetowego w wypadku większości zwalczanych chorób. W krajach członkowskich UE, o ile mnie pamięć nie myli, praktycznie nie wypłaca się odszkodowań przy zwalczaniu Salmonelli żadnej grupie producentów. Co do utylizacji padłych kur w tym szerszym kontekście, to zdaje się, jest brane na barki związków, które się samofinansują. Trochę jednak jest tak, że w Polsce przeznaczamy więcej środków z budżetu na zwalczanie chorób niż w innych krajach UE.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...